Stajnia Wyścigowa TRAF
 

Trening wyścigowy konia arabskiego

english version






Galeria

1 | 2 | 3

Trening i menażowanie

Pracę z młodym koniem od przybycia do stajni wyścigowej do pierwszego startu można podzielić na kilka etapów: pierwszy - ujeżdżanie, drugi - wolna praca mająca na celu zrównoważenie konia pod ciężarem jeźdźca, trzeci - średnio intensywna praca rozwijająca muskulaturę, czwarty - intensywna praca doskonaląca układ oddechowy.

Istnieją pewne niezmienne zasady treningu sportowego takie jak systematyczność, powtarzalność, stopniowe zwiększanie obciążeń, które są niezależne od uprawianej dyscypliny. Większość trenerów koni wyścigowych, drogą praktyki, wykształciła charakterystyczne dla siebie metody realizacji tych zasad, ale nie ma tu konkretnych i pewnych reguł. Wielu właścicieli koni przychodząc na tor obserwuje próbne galopy i utwierdza się w przekonaniu, że cały ten trening to "zawracanie głowy", bo wszystkie konie galopują, jak ironizował jeden z moich kolegów po fachu, "raz w koło i do wrony".

Zdjęcia z celownika w nagrodzie
Michałowa'1998 (OSTRAGON wygrywa
o nos, przed MEDYKIEM)
Sztuka trenowania polega przede wszystkim na wyrobieniu sobie szczególnej wrażliwości na trudne do sprecyzowania i nieuchwytne dla laika oznaki reakcji na zadaną pracę i umiejętności wyciągania wniosków z tych spostrzeżeń. Tak naprawdę niewielu trenerów potrafi dokładnie wytłumaczyć dlaczego tak, a nie inaczej traktują danego konia, co nie ma żadnego wpływu na ich skuteczność. Drobna zmiana w zachowaniu, stanie ścięgien czy apetycie konia skłania czasem trenera do zmiany z dnia na dzień całego misternie ułożonego planu pracy i startów, co budzi zastrzeżenia właściciela.

Każdy właściciel marzy o uczestnictwie w najważniejszych, najsilniej obsadzonych i najwyżej dotowanych gonitwach. Bardzo często ambicje właściciela znacznie przewyższają możliwości konia. Trener "sprowadzając właściciela na ziemię" naraża się na podejrzenie, że nie wierzy w konia i w związku z tym gorzej go traktuje. Od lat próbuję walczyć z przesądem, że wiara trenera w konia ma znaczenie w jego karierze, ale muszę przyznać, bezskutecznie. Jeśli trener odpowiedzialnie i bez nadmiernej rutyny podchodzi do swojej pracy, to dostrzeże postępy w rozwoju konia, w którego nie wierzył i odpowiednio je wykorzysta. Natomiast jego wiara nie pomoże koniowi, który nie ma zdolności do biegania. Trzeba zawsze pamiętać, że najlepszy trener nie uczyni konia wytrzymałym ani szybkim, jeżeli koń tych cech nie odziedziczył po przodkach, a jedynie w sposób optymalny pozwoli się tym właściwościom ujawnić. Wrodzoną wydolność konia można poprawić treningiem maksymalnie o kilkanaście procent. Koń wybitny pokaże swoją wartość w każdym treningu.

Dopiero w grupie koni o zbliżonych możliwościach nabierają znaczenia czynniki zewnętrzne takie jak kunszt trenera, specjalne żywienie, talent jeźdźca, taktyka w gonitwie, plan startów itp.

Praktycznie cel, do którego dążymy trenując konia wdanym roku, zależy od jego wieku i założeń właściciela co do jego przyszłości. W zasadzie w pierwszym roku treningu powinno się stosować metody sprzyjające rozwojowi młodego organizmu, bez forsowania go dużymi obciążeniami. Dopiero w drugim roku startów odbywają się najważniejsze i najwyżej dotowane gonitwy, których wygranie świadczy o talencie do ścigania się.

Ideałem byłoby gdyby wszystkie konie mogły uczestniczyć w dwóch sezonach startów, ale wiadomo, że ze względów ekonomicznych część koni, których właściciele nie spodziewają się dużych sukcesów, a przynajmniej zwrotu poniesionych kosztów, zostaje wycofana z toru w wieku trzech lat. W związku z tym konkurencja w grupie koni 4-letnich i starszych jest już nieco mocniejsza, zostają konie co najmniej średnie i zwykle ekonomicznie pożyteczne. Trzylatki biegają wyłącznie w systemie grupowym, zaczynając od drugiej grupy. Nie wdając się w szczegóły oznacza to, że konie, które nie wygrały gonitwy biegają tylko z końmi, które też nie wygrały. Te, które wygrały jedną gonitwę spotykają się ze sobą w pierwszej grupie, a po jej wygraniu mierzą się znowu z takimi, które już też zwyciężyły dwa razy. System ten jest dość korzystny, szczególnie dla przeciętnych koni, gdyż pozwala, bez przyspieszania na siłę gotowości do startu, prawie każdemu koniowi pozytywnie zaistnieć na torze. Nawet koń, który w maju nie bardzo nadąża za konkurentami, w listopadzie ma szansę spotkać się z samymi takimi jak on i zwyciężyć, oczywiście pod warunkiem, że jego właściciel okaże się odpowiednio cierpliwy. Należy jednak uczciwie powiedzieć, że zdrowy, trenujący bez przerw i regularnie biegający trzylatek, który dopiero w listopadzie zajmie pierwsze płatne miejsca w gonitwie, z reguły ma nikłą szansę na zarobienie pieniędzy w następnym roku, szczególnie w pierwszej połowie sezonu. Wyjątkami mogą być konie zapasione, leniwe, potrzebujące dużo czasu, żeby osiągnąć odpowiednią kondycję i zrozumieć czego się od nich oczekuje.

Wiele emocji budzi czasem zbyt długi okres oczekiwania na pierwszy start wychowanka. No cóż, zdarzają się konie bez zdrowia i talentu do biegania. Mimo przerw w treningu spowodowanych leczeniem kolejnych kontuzji z przeciążenia niesprawnego układu ruchu, trener podejmuje ciągłe próby doprowadzenia konia do startu w gonitwie i trudno mu podjąć decyzję o ich zaniechaniu. Wynika to raczej z chęci udowodnienia, że wiele miesięcy starań nie poszło na marne, a nie jak sądzą czasem zawiedzeni właściciele z upodobania trenerów do wyzysku właścicieli. W takiej sytuacji dobrze jest wyznaczyć sztywną datę, która zakończy te próby definitywnie.

Załóżmy jednak, że kariera konia toczy się w miarę pomyślnie i właściciel chce zostawić konia do biegania na następny sezon. Koń nie może być w szczytowej formie od maja do listopada. Dla przeciętnego konia grupowego nie ma większego znaczenia kiedy wypadnie szczyt jego formy, ponieważ w planie gonitw zawsze znajdzie się dla niego odpowiedni wyścig. Inaczej wygląda sytuacja koni dobrych, aspirujących do biegania w pozagrupowych gonitwach imiennych, które w danym sezonie odbywają się tylko raz. W przypadku takich koni sztuką jest osiągnięcie szczytu formy na gonitwę zaplanowaną dla danego konia jako priorytetową. Jak już jednak mówiłam wcześniej, w trakcie trwania sezonu, po kilku startach konia, może się okazać, że najlepszym co może zrobić trener jest zmiana planu i trzeba się z tym pogodzić. Naleganie na trenera do menażowania koniem wbrew jego przekonaniom czasami bywa skuteczne, gdyż trener nie chce stracić właściciela, ale zwykle jest bardzo szkodliwe dla kariery konia. Bywają konie pobudliwe, ekspansywne, skłonne do bicia rekordów w czasie treningu, o których mówi się, że trenują je własne nerwy. Takie konie łatwo dochodzą do formy, często nawet wygrywają pierwsze swoje gonitwy w sezonie, ale tak je to wyczerpuje, że wymagają długiego wypoczynku. Tymczasem właściciel zabiega o szybki ponowny start, bo chciałby przeżyć znowu euforię zwycięstwa, a poza tym później wyjeżdża na wczasy. Jeśli dopnie swego, srodze się zawodzi. Gdy sytuacja się powtórzy zdenerwowany zmienia jeźdźca, potem trenera, a na końcu zniechęcony odchodzi z wyścigów. Opisany powyżej schemat jest oczywiście trochę przesadzony i uproszczony, ale odzwierciedla kłopoty z jakimi borykają się trenerzy.

Kończąc, pozostaje mi jedynie zaapelować o obdarzenie zaufaniem trenerów, których wybierzecie Państwo do szkolenia swoich wychowanków i życzyć wielu sukcesów w rywalizacji na torach wyścigowych.

Małgorzata Łojek

1 | 2 | 3